Po bardzo, ale to bardzo długim oczekiwaniu powstały kolejne łapki kuchenne. Tym razem serduszkowe :) Szyło się je szybko. łatwo i przyjemnie... zupełnie nie rozumiem dlaczego nie mogłam się za to tak długo zabrać....
sobota, 24 sierpnia 2013
Miał być Anioł, a wyszła lala :)
W podziękowaniu za wieeeeelką pomoc chciałam uszyć Anioła... więc szyłam i szyłam. Gdy wszystko było już gotowe i trzeba było tylko skrzydła doszyć to się okazało, że nijak mi one tam nie pasują... i w ten oto sposób powstała blond lala :)
niedziela, 28 lipca 2013
Psia kość! czyli łapy kuchenne
Zbierałam się do uszycia tych rękawic od dwóch tygodni... cały czas coś się działo i nie mogłam ich skończyć. Wszystko było już przygotowane tylko czasu na zszycie mi wiecznie brakowało... W końcu się udało :) wczoraj zamknęłam się w pracowni i ... rękawice są gotowe :)
Jest to prezent dla najlepszej na świecie treserki psów - Moniki, która szkoli naszą Chilli.
Jest to prezent dla najlepszej na świecie treserki psów - Moniki, która szkoli naszą Chilli.
sobota, 27 lipca 2013
Wymianka wakacyjna
Udało się! Wreszcie! Wreszcie udało mi się spełnić wszystkie regulaminowe wymagania i mogłam wziąć udział w mojej pierwszej wymiance organizowanej na najlepszym forum na świecie :) czyli Szyjemy po godzinach. Wszystkie wymiankowe prace są śliczne! Mamy bardzo zdolne dziewczyny na forum!
Przedstawiam Wam teraz prezent uszyty przez mnie dla Gosi83.
Prawda, że śliczny? :)
Torba zegarowa dla Mamy :)
Jakiś czas temu kupiłam piękny materiał w zegary :) specjalnie z myślą o Mamie :) która to , delikatnie mówiąc, ma delikatnego hopla na punkcie zegarów :)
A oto co z tego powstało:
A oto co z tego powstało:
niedziela, 7 lipca 2013
Moja PRACOWNIA :-D
... jest na strychu. Jeszcze rok temu królował tam beton i generalnie pokój był suszarnią i rupieciarnią w jednym :) w końcu zapadła decyzja o przeniesieniu maszyny - z kuchni na górę.
Kupiliśmy grunt do ścian, najtańszą białą farbę (na gładzie już nam zabrakło) i najtańsze panele (są dwa różne kolory bo to końcówki były). I tak powstała moja długo wyczekiwana pracownia!
Regały (najtańsze z możliwych) są trzy + jeden z białej płyty (ufundowany przez Tatę). Szafki i sekretarzyk z odzysku :) a stół został zrobiony przez Męża mego :*
Już prawie od roku w niej urzęduję, ale rzadko kiedy mam porządek ;-) dwa dni temu posprzątałam i szybciutko zrobiłam zdjęcia (dziś jest już w niej "artystyczny nieład").
Kupiliśmy grunt do ścian, najtańszą białą farbę (na gładzie już nam zabrakło) i najtańsze panele (są dwa różne kolory bo to końcówki były). I tak powstała moja długo wyczekiwana pracownia!
Regały (najtańsze z możliwych) są trzy + jeden z białej płyty (ufundowany przez Tatę). Szafki i sekretarzyk z odzysku :) a stół został zrobiony przez Męża mego :*
Już prawie od roku w niej urzęduję, ale rzadko kiedy mam porządek ;-) dwa dni temu posprzątałam i szybciutko zrobiłam zdjęcia (dziś jest już w niej "artystyczny nieład").
A tu moje dwie pomocnice :)
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Pierwsza puchata spódnica!
:) w końcu się udało :) wieczorem (w niedzielę, oczywiście) poszłam na paluszkach do pracowni z myślą o uszyciu puchatej kiecki dla Tosi. Następnego dnia, w poniedziałek, był koniec roku przedszkolnego i Tosia miała być motylkiem. Różowa bluzeczka była, skrzydełka też (stuningowane aniołkowe), czułki zrobiły "ciocie" w przedszkolu i tylko spódniczki nam brakowało :)
Wszystko pocięłam, przygotowałam i zasiadłam do maszyny... a tu w drzwiach stoi uśmiechnięta Tosia, oznajmiając, że wcale nie chce jej się spać!
No więc... siadła mi na kolanach i pomagała podawać materiał :) albo stała obok maszyny i wciskała pedał :)
Szycie zakończyłyśmy o północy... Tosia padła, więc gumka wyszła za luźna :) i satynę muszę jeszcze poprawić ale ogólnie to jestem z naszej pracy baaaaaaaaardzo zadowolona. No i Tosia ślicznym motylkiem była!
Wszystko pocięłam, przygotowałam i zasiadłam do maszyny... a tu w drzwiach stoi uśmiechnięta Tosia, oznajmiając, że wcale nie chce jej się spać!
No więc... siadła mi na kolanach i pomagała podawać materiał :) albo stała obok maszyny i wciskała pedał :)
Szycie zakończyłyśmy o północy... Tosia padła, więc gumka wyszła za luźna :) i satynę muszę jeszcze poprawić ale ogólnie to jestem z naszej pracy baaaaaaaaardzo zadowolona. No i Tosia ślicznym motylkiem była!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






